Dzień z życia blogerki i freelancerki z własną firmą

Po co założyłaś bloga? Praca we własnej firmie Ci nie idzie? Zapytała niedawno jedna z moich koleżanek. Myślała, że założyłam bloga po to, aby na nim zarabiać. A ja po prostu piszę, bo lubię! Dziś postanowiłam dać się poznać bliżej. Podpowiadam, jak wygląda dzień z życia polskiej blogerki.

Własna firma – moje doświadczenia

Nadszedł ten moment, kiedy powiedziałam rodzinie i znajomym, że rezygnuję z etatu. A zrobiłam to nie po to, aby tak po prostu nic nie robić. Ale żeby robić to, co kocham i co pasjonuje mnie od podstawówki. Nie da się ukryć, że marzyłam o tym, aby więcej zarabiać. W swojej pracy etatowej byłam pracownikiem biurowym, zarabiającym najniższą krajową, czyli 1200 zł na rękę. Jak już niejednokrotnie wspominałam, nie był to szczyt moich marzeń o zarobkach. Nie był to też szczyt moich ambicji. Jeszcze będąc dzieckiem, obiecałam sobie, że nigdy nie będę biedna. Że zawsze będzie mnie stać na spełnianie swoich marzeń. Własna firma miała mi w tym pomóc. Czy się udało? Po 6 latach prowadzenia własnej działalności gospodarczej stwierdzam, że tak!

Własna firma a rodzina i przyjaciele

Kiedy powiedziałam rodzinie i znajomym, że otwieram własną firmę, zauważyłam, że trochę zmienili swoje podejście do mojej osoby. Wielokrotnie słyszę na przykład: „Ty to masz fajnie, siedzisz w domu i nic nie robisz”. Hmm, do tej pory starałam się nie komentować takich wypowiedzi. Mimo wszystko zawsze zastanawia mnie to, dlaczego w ich mniemaniu, właściciel firmy to osoba, która cały dzień leży na kanapie i zbija bąki. Być może dotąd nie miałam odwagi, ale chyba nadszedł odpowiedni dzień, aby wyjaśnić wszystkim niedowiarkom, że prowadzenie firmy nie oznacza, że spędzam czas na wiecznych wakacjach, a kasa sama spada mi z nieba.

Własna firma – ale czym Ty się w ogóle zajmujesz?

No właśnie i tu jest problem! Trochę trudno to wyjaśnić moim najbliższym, bo Internet dla wielu z nich ogranicza się do Facebooka, zakupów czy możliwości wyszukiwania informacji. Kiedy zakładałam swoją firmę 6 lat temu, pracowałam wówczas jeszcze na etacie. Początkowo współpracowałam z jedną z polskich firm kosmetycznych w systemie marketingu sieciowego. Czyli jak rozumiała większość ludzi – sprzedawałam kosmetyki. I to jest łatwe do zrozumienia prawda? Jednak po upływie 1,5 roku, czyli gdzieś z początkiem 2014 roku zauważyłam, że relacje w tej firmie zaczęły się psuć. Doszło do takiego momentu, gdy to mnie bardziej zależało na rozwoju tej marki, niż samym właścicielom. Niestety (w tym przypadku) jestem osobą, która jeśli coś robi, daje z siebie nie 100%, ale 110%. W moją pracę w mlm włożyłam mnóstwo pracy i serca. Ale też zdobyłam mnóstwo wiedzy i nawiązałam fantastyczne relacje z ludźmi. W połowie 2014 roku zdałam sobie sprawę z tego, że nie mogę zmarnować mojej wiedzy, sporego doświadczenia w sprzedaży i branży kosmetycznej. Tak też powstał pomysł, by stworzyć własny biznes związany z kosmetykami. Pewnego pięknego dnia w mojej głowie zrodziła się idea, by stworzyć redakcję kosmetyczną. Długo się nie zastanawiałam, jak to zwykle u mnie bywa. Najczęściej takie intuicyjne pomysły zawsze wypalają! Zatem powstała redakcja kosmetyczna i portal lub blog kosmetyczny TrustedCosmetics.pl.

Czyli co ja robię w tej mojej firmie?

W mojej własnej firmie jestem freelancerką, copywritterką, blogerką i panią od public relation w jednym. Słowem jestem specjalistą od wszystkiego. Albo jak kto woli człowiekiem orkiestrą. Choć nie do końca, bo mam tę przyjemność, że mój mąż to informatyk. Czyli czasem pomaga rozwiązać trudne sprawy związane ze światem komputerowo-internetowym typu stworzenie strony internetowej.

Powstała redakcja TrustedCosmetics.pl oraz magazyn online, gdzie wspólnie z kilkoma dziewczynami piszę artykuły na zamówienie, prowadzę firmowe blogi dla drogerii kosmetycznych czy kosmetyczek lub pomagam w działaniach social media. W magazynie online piszemy o urodzie, pielęgnacji, makijażu, włosach, recenzujemy kosmetyki i perfumy, organizujemy konkursy dla Czytelniczek oraz Plebiscyt Diamenty Beauty. W związku z tym powstało także wiele dodatkowych atrakcji. Teraz nadszedł czas na wyjaśnienie trudnych słów:

  • jestem freelancerką – czyli współpracuję z firmami wtedy, kiedy one tego potrzebują;
  • jestem copywritterką – piszę teksty na strony i opisy do sklepów internetowych, przygotowuję artykuły czy treści do social mediów na zamówienie.

Zdecydowanie moją zaletą jest fakt, że wystawiam FVAT, a to ułatwia współpracę z wieloma firmami.

 

Mojej rodzinie i osobom, które nie ogarniają Internetów, tłumaczę, że po prostu prowadzę taką gazetę o kosmetykach i piszę artykuły na zamówienie dla firm. Bo to jest proste do zrozumienia, prawda? Ale jak grochem o ścianę, bo większość z nich ciągle myśli, że sprzedaję kosmetyki, a z tego biznesu wycofałam się już 3 lata temu. Poza tym pewnie ich głowy zaprząta twierdzenie „przecież na prowadzeniu takiej kosmetycznej gazetki nie można za dużo zarobić”. Nie mówią tego wprost, więc ja nie rozwiewam ich wątpliwości. Zauważyłam, że trudno jest pokazać w życiu prawdę człowiekowi, który jest święcie przekonany o tym, że to on ma rację.

Dzień z życia blogerki i freelancerki z własną firmą

Jestem normalnym człowiekiem. Panią domu i mężatką. Mam swój rozkład dnia. Jak on wygląda? Szczerze powiedziawszy to mam tę możliwość pracowania w czasie, kiedy mam na to ochotę. A że lubię swoją pracę, z pewnością sporo pracuję! Oczywiście większość osób o pracy we własnym domu rozmyśla w negatywnych kategoriach. Otóż zakładają oni, że w domu zawsze jest coś do zrobienia albo że zamiast pracować, lepiej jest się położyć i pooglądać TV.

I tutaj się różnimy! Oczywiście mogłabym tak zrobić, jednak wtedy za dużo bym nie zarobiła. Zamiast tego mam swój stały plan dnia. Wstaję o 6:10, by wyjść do pobliskiej piekarni po świeże pieczywo. Jem śniadanie i około godziny 7 wybieram się na 5-km spacer, który zajmuje mi 60 minut. Czasem wprost ze spaceru idę po zakupy. Zatem rozpoczynam swoją pracę między 8:30 a 9:00. I tak pracuję do godziny 14:00, oczywiście z przerwą na drugie śniadanko.

Jako że mąż pracuje do 16, już o godzinie 14 zabieram się za przygotowywanie obiadu. Jednak czasem (albo nawet częściej niż zawsze) robię obiad na dwa dni. Zatem bywają takie dni, kiedy pracuję od 8:30 do 16:00. Później jest czas na relaks i odpoczynek, zjedzenie obiadu oraz prace domowe takie jak sprzątanie. Bo pranie często robię rano, jako że nie jest to czynność skomplikowana. Następnie około godziny 18 zasiadam znów przed komputerem i wykonuję bieżące zajęcia w mojej firmie. Jest to pisanie artykułów, recenzowanie kosmetyków, bądź poszukiwanie nowych klientów.

Pracę kończę po 20 lub po 22. To zależy, ile zadań jest do nadrobienia albo z czego muszę się rozliczyć następnego dnia z klientami. Jeśli kończę wcześniej, wówczas oglądam film lub czytam książkę. W okresie wiosenno-letnim po obiedzie często wybieramy się na przejażdżkę rowerową. Kończy się ona pracą w naszym ogródku działkowym. Teraz pewnie troszkę się pozmienia ten cały plan dnia, bo przed nami rozpoczęcie budowy wymarzonego domu.

Jako właścicielka firmy mam możliwość pracowania, kiedy chcę, a nie kiedy muszę. Niezwykle przydatna jest także możliwość „urwania się z pracy” w momencie, kiedy jest taka potrzeba. Posiadając własną firmę, jestem bardziej niezależna. A to jest pomocne już teraz na etapie załatwiania spraw papierkowych związanych z budową domu. Prowadząc własny biznes, nie mam jednak zagwarantowanych świadczeń, jak w pracy na etacie. Nie mam też zagwarantowanego wynagrodzenia. Moje zarobki są uzależnione tylko ode mnie i od mojej pracy. Na szczęście więcej zarabiam, prowadząc własną firmę, niż w czasach kiedy pracowałam na etacie. Choć muszę pamiętać o tym, że duży ZUS w 2019 roku to już 1320 zł. I każdego miesiąca na moje konto firmowe powinno wpłynąć tyle pieniędzy, aby po zapłaceniu wszystkich zobowiązań zostało coś „na życie” i ewentualnie jakiekolwiek oszczędności. Pamiętam, że moja praca etatowa była strasznie nudna, a przez to męcząca. Teraz natomiast każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem – niesamowitą przygodą.

Gdybym miała powiedzieć czy prowadzenie własnej firmy jest lepsze od pracy w mlm lub na etacie, z całą świadomością odpowiedziałabym „w moim przypadku tak!” Uważam, że aby własny biznes się kręcił, wcześniej trzeba włożyć mnóstwo pracy w budowanie, rozwijanie i nieustanne wzmacnianie własnej marki. Jako freelancerka jestem Panią własnego losu. Pracuję u siebie i dla siebie. Nikt nie neguje moich pomysłów, które wreszcie mogę rozwijać. Jako kobieta prowadząca własny biznes wreszcie nie słyszę „nie da się”, jak to było w przypadku pracy na etacie czy w mlm.

Zdecydowanie jestem zadowolona. W moim przypadku własny biznes był strzałem w dziesiątkę. Pozwala rozwijać własne zainteresowanie, niesamowicie motywuje do pracy. Już nawet doszłam do takiego momentu, że staram się bardziej zadbać o siebie – więcej spać i odpoczywać. Rozwijać swoje hobby, czyli np. czytać książki czy hodować roślinki. Nauczyłam się mniej pracować, czyli jestem na dobrej drodze, by osiągnąć życiowy balans?

 

Dzień z życia blogerki, freelancerki z własną firmą

A dlaczego zostałam blogerką?

Odpowiadając na pytanie mojej koleżanki, to, które spowodowało, że powstał ten materiał…. bloga lifestylowego założyłam, bo jestem osobą ciekawą świata. Mam tysiące pomysłów na minutę i lubię się nimi dzielić z innymi. Mogę się nazwać odkrywcą. Lubię zgłębiać różne tajniki. Interesuje mnie gotowanie, długowieczność, urządzanie wnętrz i ogrodu, ogrodnictwo czy psychologia. I staram się na blogu sposobynażycie.pl pisać na te tematy. Choć często poruszam różnorodną tematykę, piszę o sprawach związanych z budową domu, dzielę się moimi sprawdzonymi przepisami na zdrowe dania, czy pokazuję miejsca warte odkrycia. Mój blog, to takie miejsce, w którym dzielę się moimi sposobami na życie z całym światem. Co więcej, sprawia mi to przyjemność i daje mnóstwo radości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *