Kredyt w banku – bądź czujny!

Jeszcze tak a propos brania kredytu hipotecznego muszę troszkę dodać. Bo w całym tym stresie, zabieganiu i emocjach czasami można coś przeoczyć, ale bardzo trzeba kontrolować otrzymywane z banku dokumenty i opłaty, które po przyznaniu kredytu bank nalicza na koncie.

Mamy problematyczne nazwisko, ale zdarza się to jedynie w sytuacjach, kiedy ktoś czyta szybko, nieuważnie i bez zrozumienia. Tak też było i przy tym naszym kredycie hipotecznym na zakup mieszkania. Najpierw pojawiły się błędy w umowie. Umowa musiała zostać poprawiona. Następnie przysłali nam karty bankomatowe z błędem w nazwisku. Karty poszliśmy oddać do oddziału banku, następne kilkanaście dni oczekiwania, by przyszły karty bankomatowe z odpowiednim nazwiskiem.

Mieliśmy wrażenie, że pracownicy owego banku, w którym braliśmy kredyt hipoteczny, byli mało kompetentni, bo z pewnością nie za bardzo chciało im się sprawdzać poprawność danych. Ale to jeszcze nic. Podpisaliśmy dokumenty o przyznaniu kredytu hipotecznego i już od miesiąca byliśmy posiadaczami, a raczej ludźmi spłacającymi kredyt hipoteczny, aż tu nagle okazało się, że mamy założone całkiem inne konto, niż konto, które było na umowie z bankiem. Jak do tego doszło? Otóż, jeśli bierzesz kredyt hipoteczny, to bank bardzo chętnie zobliguje Cię do założenia konta osobistego, które jest potrzebne do obsługi owego kredytu. I to jest sytuacja normalna i prosta do zrozumienia. Nasze konto po wykonaniu 4 transakcji 1 kartą płatniczą było darmowe (a karty do bankomatu mamy 2, czyli trzeba było pamiętać o tym, by wykonać 8 transakcji w miesiącu kartą płatniczą). Oczywiście pilnowaliśmy tego, jak świętości, aby nie płacić nic za obsługę konta. Aż tu nagle, pewnego dnia na sprawdzam stan na koncie bankowym i widzę, że pojawiła się opłata wysokości 50 zł „za prowadzenie rachunku bankowego”.

„Ale jak to? Przecież rachunek bankowy miał być darmowy….”. Kurcze, no niby to tylko 50 zł, ale dla nas, w tym czasie to było aż 50 zł, nasze, ciężko zarobione 50 zł. Moja dociekliwość sprawiła, że poszłam do oddziału banku, gdzie pracownik z dziwną miną stwierdził, że to niemożliwe.

Niemożliwe pomyślałam? I wykręciłam numer na infolinię. A tam okazało się, że w owym banku założyli nam całkiem inne konto niż mamy w umowie. Szkoda, że nie słyszeliście mojej rozmowy z Panem na infolinii. Wyglądała mniej więcej tak:

– Mamy konto X w Państwa banku, w związku z kredytem hipotecznym. I konto miało być darmowe, jednak widzę, że naliczono nam opłatę wysokości 50 zł za prowadzenie konta — mówię prawie zdesperowana do słuchawki telefonu.

Zmieszany Pan na infolinii stwierdził:

– Ale to niemożliwe. Mają Państwo konto Y.

– Proszę Pana, ja mam przed sobą umowę. I jest na niej jasno napisane, że jesteśmy posiadaczami konta X – tłumacze Panu jeszcze raz.

– W takim razie my musimy to naprawić — mądrze odpowiedział Pan z infolinii banku.

– Ale Państwa przedstawiciel w oddziale banku w miejscowości … twierdzi, że to nie możliwe… – dodałam zdumiona.

Czasem w życiu można się poczuć jak w komedii. Podpisujesz z bankiem umowę na konto bankowe X, a oni zakładają Ci konto bankowe Y. Wówczas naprawdę nie było mi do śmiechu. Byłam oburzona zaistniałą sytuacją, najbardziej faktem, że to pracownik banku zakładający konto założył nam całkiem inne konto, niż ustaliliśmy, a później twierdził, że nie można tego naprawić. Jak się okazało za kilkanaście dni… sytuacja została naprawiona. Jednak warto zachować czujność w każdej sytuacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, sposobynazycie.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.