Miłość do zwierząt, ochrona środowiska i filozofia Zero Waste w rozmowie z Dagmarą Wójcik-Jędrzejewską

Poznawanie wyjątkowych i intrygujących osób sprawia mi mnóstwo radości. Dagmarę poznałam kilka lat temu, chętnie się z nią spotykam, kiedy odwiedzam Warszawę. Zapytałam ją o to, dlaczego warto kochać zwierzęta, dbać o środowisko i wyznawać filozofię Zero Waste. A także jaki ma sposób na połączenie życia zawodowego z rozwijaniem swoich pasji. Zachęcam do lektury rozmowy.

 

Renata: W jaki sposób łączysz życie zawodowe z rozwijaniem własnych pasji i prowadzeniem domu?

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Staram się zachować równowagę w tym, co robię. Nadal się uczę odpoczywać, ale traktuję to jako inwestycję we własne zdrowie, bo przemęczony czy podziębiony człowiek i tak słabo pracuje. Bywa, że w aktywnym zawodowo tygodniu nie wystarcza czasu na zadbanie o dom, tak jak by się chciało. Jednak planuję te zadania na weekend lub, jeśli weekend też pracowity to robię codziennie choć jedną rzecz z planu sobotniego. Bardzo sobie również chwalę pralkę z opóźnionym startem, która kończy wirowanie w momencie, gdy wstaję. Powieszenie prania to chwila a ja już mam to z głowy.

Dzielimy się też obowiązkami z mężem — moja jest łazienka i salon do sprzątania a jego kuchnia plus gotowanie. Odkrycie własnej drogi również pozwoliło na lepsze zaplanowanie priorytetów, by wszystko było w miarę wyrównane, czasem coś jest zwiększone, a czasem w ogóle znika. Więcej robię rzeczy, które mi służą. Na szczęście zawodowo robię to, co lubię — pracuję w kameralnej firmie kobiecej zajmującej się marketingiem i pr oraz eventami i bardzo się w tym odnajduję.

 

Renata: Czy możesz powiedzieć o sobie, że jesteś kobietą szczęśliwą i spełnioną?

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Tak, choć już wiem po latach, że własne szczęście trzeba sobie wypracować. Czasem ze łzami, bo mimo starań coś nie wyszło, ale zawsze to jest jakaś nauka. Błędy, które popełniłam przez lata prowadzenia mojej własnej firmy, wiele mnie nauczyły. Determinacji, wiary we własne plany lub ich przetransformowania w razie potrzeby, ale też na pewno tego, że trzeba mieć swój własny plan i robić to, co działa. Wsparcie najbliższych jest też bardzo istotne.

 

Renata: Opowiedz troszkę o swoich pasjach…

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Zdecydowanie książki, głównie o rozwoju osobistym i wspieraniu pasji, biografie słynnych ludzi, kino i basen, bo uwielbiam pływać. Czas spędzony z rodziną czy przyjaciółmi jest zawsze nieoceniony. Nie mam wyrzutów sumienia, gdy sobotni wieczór aż do późnej nocy spędzę z mężem na oglądaniu Netflixa.

 

Renata: Zwierzęta. Czy uważasz, że są ważnym elementem w naszym życiu?

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Zwierzęta zawsze były bardzo ważne w moim życiu i domu. Od lat jestem wolontariuszką w podwarszawskim azylu dla zwierząt 101 kotów i stamtąd również mam swoje zwierzaki. W 2010 roku po odebraniu dyplomu zoopsychologa (uprawnienia MEN) zaczęłam pomagać ludziom i ich zwierzakom w sposób oficjalny, by na powrót odnaleźli dobre relacje między sobą a zachwiane z powodu przeróżnych wydarzeń.

To cieszy, gdy zwierzę jest znów radosne, a jego dobrostan przywrócony. Podpowiadam też jego opiekunowi, w jaki sposób i nad czym powinien jeszcze popracować lub kontynuować to, co robi z korzyścią dla niego i psa czy kota.

Moje własne futrzaki też są dla mnie ogromną radością i, mimo że w domu są podrapane ściany czy krzesła, a na długim urlopie nie byliśmy od lat, to taką drogę wybraliśmy i plusy są cały czas większe od minusów takiej sytuacji.

 

 

Renata: W jaki sposób nie marnować? Wiem, że bliska jest Ci filozofia Zero Waste. Czym ona jest i w jakich dziedzinach możemy ją zastosować?

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Idea niemarnowania — żywności, zakręcania wody czy niekupowania na zapas zawsze mi była bliska. Już chyba od dzieciństwa, bo rodzice są po kierunku ochrona środowiska. Okazało się, że ma to swoją nazwę, czyli Zero Waste. W wielkim skrócie chodzi o to, by myśleć — jak wszędzie — czy potencjalny zakup naprawdę się nam przyda i jest konieczny. Polega też na przejrzeniu zasobów kuchennych, kosmetycznych czy sprzętowych — taka domowa inwentaryzacja, by nie kupować piątego klucza francuskiego, bo poprzednie „gdzieś” wsadziliśmy czy jako maniak mleka kokosowego kupienie kolejnej puszki, gdy w spiżarce stoi ich jeszcze pięć, a termin ważności się zbliża.

Od ubiegłego roku jestem członkiem Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste i bardzo sobie cenię tę działalność oraz nawiązane relacje. Więcej na ten temat można przeczytać na stronie: http://zero-waste.pl/nasi-ludzie/. Mój mąż również silnie działa w tej sytuacji, co dodatkowo jest wsparciem choćby przy rozmowach ze znajomymi — że Zero Waste nie jest trendem czy przejściową modą, ale już po prostu koniecznością.

 

Renata: Jakie są zasady Zero Waste?

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Zero Waste opiera się na idei tzw. „5 R”, czyli:
1. Refuse — odmawiaj (piątego długopisu, podkładki pod myszkę itd.).
2. Reduce — redukuj (ilość plastiku, papieru i innych pozostałości).
3. Reuse — użyj znów (większość sprzętów domowych, ubrań itd., można też pożyczyć coś od znajomego czy rodziny, zamiast od razu kupować).
4. Recycle — zanieś do recyklingu — niestety to nadal nie działa tak, jak powinno, stanowiąc jedynie niewielki procent działań. Przykładowo papier czy metalowe puszki są przetwarzane z powodzeniem, ale plastik jest trudny do przetworzenia i jego jakość wtedy za każdym razem spada (downcycling), dlatego najlepiej go ograniczać lub po prostu nie używać. Nie mówimy tu oczywiście o sytuacjach zdrowotnych czy ratowania życia (codzienne zastrzyki, sprzęt u dentysty itd.), ale o rzeczach środowisku zbędnych jak plastikowe butelki z wodą z marketów. W większości miast woda jest zdatna do picia prosto z kranu, a jeśli nie to po przegotowaniu. Do takiej wody dodaję plasterek cytryny i miętę i mam wspaniałą wodę, którą zawsze mam pod ręką, również, gdy wychodzę na miasto.
5. Rot — kompostuj. Prosty kompostownik jest do zrealizowania w zwykłym domu i pomaga z zastanawianiem się, co zrobić z obierkami po ziemniakach czy innych warzywach, które wyrzucone po prostu do śmieci zalegają na wysypisku i się nie rozkładają.
6. Dodatkowo repair/refashion — naprawiaj rzeczy i ubrania — nadawaj przedmiotom drugie życie. Nie kupuj od razu nowego, jeśli się da naprawić obecny przedmiot. Niestety, w dobie celowego postarzania większości artykułów AGD, bywa to nieopłacalne, ale przynajmniej spróbuj! Może Tobie się uda a dzięki takiej naprawie, kolejny gabaryt nie wyląduje na wysypisku.

Naprawianie ubrań też ma swoje plusy, bo można się spełnić artystycznie — przez doszycie kolorowej łatki, frędzli czy koralików. Namawiamy też do niekupowania ubrań bez przemyślenia. Warto pomyśleć, czy naprawdę potrzebujemy kolejnej sukienki w czerwonym kolorze, czy też będzie ona zalegać w szafie. Bierz udział w wymianach z koleżankami, kupuj w lumpeksach lub od polskich projektantów, a nie z sieciówek, gdzie jakość odzieży jest zazwyczaj bardzo słaba, a ich produkcja jest niestety często nieetyczna.

 

Renata: A czym jest Mobliny Givebox?

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Ostatnią działalnością Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste jest utworzenie Mobilnego Giveboxa, czyli miejsca w pracy, ulubionej kawiarni czy domu kultury, gdzie możemy stworzyć pudełko z rzeczami do oddania. To miejsce, do którego oddajemy rzeczy w dobrym stanie lub nowe a nietrafione prezenty, a ktoś, kto akurat tego potrzebuje, bierze je, dając im wspomniane już drugie życie. Pomagamy oczywiście w założeniu Giveboxa i podpowiadamy, w jaki sposób można to zrobić.

 

 

Renata: Czy filozofia Zero Waste wpływa na domowy budżet?

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Tak, aczkolwiek ja, będąc w tym tak naprawdę od lat, nie zauważam jakiegoś większego efektu wow. Na pewno zaczęliśmy więcej produktów kupować na wagę, co też ma wpływ na cenę i wysokość rachunku przy kasie. Od lat także nie jemy mięsa, które wcześniej stanowiło większą część pozycji na paragonie. Dla mnie wspaniałe jest to, że zaczęłam inaczej patrzeć na dom i to, co w nim mam. Co mogę komuś oddać i sprawić mu radość (więc już nie musi kupować) a co mi by się przydało — na imieniny poproszę „x”, bo już mi się skończyło, a potrzebuję i używam.

 

Renata: W jaki sposób każdy z nas, ale również jako gospodarstwo domowe, możemy dbać o środowisko?

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Dbajmy przede wszystkim, biorąc na zakupy własne materiałowe torby wielorazowe lub gdy ich zapomnimy to tekturowe pudełko z marketu. Nie kupujmy wody w plastiku, bo w kranie mamy taką samą a często lepszą (można przegotować i dodać owoce do smaku). Zachęcam również do zakupu kubeczka menstruacyjnego zamiast podpasek i tamponów, często bielonych chlorem dla „ładniejszego wyglądu”. Od kiedy zaś poznałam wielorazowe, uszyte z bawełny waciki do demakijażu, zaprzestałam używania tych drogeryjnych, również bielonych chlorem. Obliczyłam niedawno, że po roku stosowania, NIE wyrzuciłam do śmieci (i na wysypisko) około 1500 wacików jednorazowych.

Gdy idę na zakupy, biorę swoje pojemniki — najczęściej słoiki i na stoisku z rzeczami na wagę proszę o tarę sklepowej wagi i na taki to słoik naklejam metkę z oliwkami, pomidorkami w oleju itd. Kolejny plastik nie ląduje w moim koszu po takim zakupie. Na dzień na mieście czy do pracy biorę swój pojemnik z jedzeniem i przekąskami, a gdy czegoś już nie mam, a zgłodniałam, to kupuję owoc lub sok w szklanej butelce.

Zakręcajmy wodę przy myciu zębów, by nie leciała w czasie gdy je szczotkujemy, naprawmy cieknące krany czy nieszczelne korki w zlewach. Zasoby pitnej wody maleją z każdą chwilą, dlatego ważne jest ograniczanie tzw. nadprodukcji wszelkiego rodzaju, która w kolosalny sposób zużywa tę wodę właśnie.

Coraz więcej opakowań kosmetyków czy domowej chemii to kawałek tekturki, czy nawet po prostu sznurek zamiast plastiku. Przy zakupach przez internet wybieram tylko sklepy z wysyłką Zero Waste, czyli bez metrów folii bąbelkowej.

 

Renata: Czy uważasz, że odżywianie ma wpływ na nasze samopoczucie?

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Oczywiście, jedzenie też ma swoją energię i sami wiemy, że czujemy się lepiej czy gorzej po danym posiłku. Wybierajmy pożywienie dobrze i mądrze, z szacunkiem do swojego ciała, żołądka i głowy. Latem i jesienią jest mnóstwo wspaniałych warzyw i owoców i mimo że nie jestem za dobrą kucharką (mąż i syn super gotują) to lubię zrobić kilka słoików przetworów na zimę. Ma to zupełnie inny zapach i smak niż dżem czy sos z marketu.

 

 

Renata: W jaki sposób dbasz o życiową równowagę pomiędzy pracą a odpoczynkiem?

Dagmara Wójcik-Jędrzejewska: Ponieważ bardzo lubię moją pracę, po równo działania związane z marketingiem, jak i ekologią, bywa, że nie widzę w tym ciężkiej harówki a radość. Dlatego że są to działania spójne ze mną i z moimi wartościami. W weekendy jednak staram się naprawdę odpocząć (no chyba, że jest jakiś event lub piknik czy warsztaty ekologiczne). W wolnych chwilach zajmuję się sobą, lubię na przykład wypady poza miasto na spacer do podwarszawskiej tężni solankowej, co mnie bardzo relaksuje. Wielką radość mi też sprawia dopiero co założony fanpejdż o ekologii, upcyklingu i ZW o nazwie @zielonawtemacie gdzie będę zamieszczać ciekawe artykuły, zaproszenia na wydarzenia (już wkrótce Gdynia, info będzie na Zielonej) oraz moje podpowiedzi z dziedziny rękodzieła upcyklingowego i nie tylko.

2 odpowiedzi do “Miłość do zwierząt, ochrona środowiska i filozofia Zero Waste w rozmowie z Dagmarą Wójcik-Jędrzejewską”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, sposobynazycie.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.