Strach przed kredytem na pierwsze mieszkanie po ślubie

Pamiętam ten szczególny moment, jakby to było dziś. Dzień ślubu i wesela. Było stresująco, ale i fantastycznie, przeżyliśmy wówczas piękne chwile.

Jeszcze przed ślubem doskonale zdawaliśmy sobie sprawę, że musimy gdzieś zamieszkać i że nie będzie to ani mój rodzinny dom, ani rodzinny dom mojego przyszłego męża. Po prostu nie było tam warunków, a do tego zdecydowaliśmy, że chcemy żyć samodzielnie, na własny rachunek.

Po wielu dyskusjach, również ze znajomymi, doszliśmy do wniosku, że zamiast wynajmu, skusimy się na zakup mieszkania w bloku na kredyt. Dlaczego? Wielu z naszych znajomych wynajmowało mieszkania po 10-15 lat i później żałowali, że wydali tyle kasy za wynajem, zamiast zbierać czy płacić na własne mieszkanie.

Zatem kilka dni przed ślubem umówiliśmy się na oglądanie kilku mieszkań. Pierwsze… było na 4 piętrze bez windy. Gdy weszliśmy, sapiąc, z językami na wierzchu, mieliśmy już dość (a dopiero mieliśmy rozpocząć nasze poszukiwania). Mieszkanie to było bardzo zniszczone i wymagało dużego remontu, a my świeżo po ślubie, nie za bardzo mieliśmy pieniądze na remont. Ale za to drugie mieszkanie…. może nie było jakieś ekstra i fantastyczne, ale znajdowało się na 1 piętrze. Weszłam i wiedziałam — to jest to. Co prawda początkowo nie przeszkadzał nam mały metraż i mikroskopijna kuchnia. To dało się zauważyć dopiero po kilku miesiącach mieszkania. Bo oczywiście kupiliśmy do drugie mieszkanie – na pierwszym piętrze.

Kredyt…. hmmm dla mnie każdy kredyt to bardzo stresująca sprawa. A kredyt hipoteczny…. (uwaga!!!) na 30 lat… to już dopiero. Rzeczywiście wówczas wyglądało to bardzo stresująco. Z jednej strony ciężko było żyć z myślą o kredycie, z drugiej strony innego wyjścia nie było. Załapaliśmy się jeszcze w ostatnich miesiącach rządowego programu dofinansowań do zakupu mieszkania „Rodzina na swoim”. Ufff, trochę przyjemniej to brzmiało. Choć początkowo fakt, że będzie trzeba zapłacić ratę, czynsz do spółdzielni, opłacić samochody, bieżące rachunki i jeszcze do tego za coś żyć nie napawał optymizmem.

Ale nic, życie składa się z decyzji, które każdego dnia podejmujemy. Oczywiście nie mieliśmy pojęcia, czy ta decyzja jest słuszna. Jeszcze kilka lat po ślubie, ciągle się zastanawialiśmy, czy damy radę go spłacić, co się stanie, jak zabraknie nam płynności finansowej? Co będzie, gdy któreś z nas straci pracę (a pracowaliśmy w jednej firmie)? Wówczas, mimo iż już razem, już po pięknym ślubie, życie było bardzo stresujące ze względu na ten kredyt hipoteczny.

Kilka tygodni oczekiwania. Ciągle coś się nie zgadzało w dokumentach. Co chwilę trzeba było biegać do banku i uzupełniać dokumenty. No i przyczepili się! Kilka lat przed ślubem wzięłam kredyt na moją pierwszy samochód. Do spłaty zostały dwie ostatnie raty. Ale to przeszkadzało w przyznaniu kredytu hipotecznego. Trzeba było pożyczyć kasę od szwagra, spłacić kredyt za seicento i pokazać w banku dokumenty potwierdzające dokonanie spłaty.

Kolejne kilka dni oczekiwania i telefon z banku. „Jest kredyt” – oznajmia pracownik banku. „No super, nie wiem, czy śmiać się z radości, czy płakać z przerażenia” – myśli sobie moja głowa.

Jest kredyt hipoteczny. Ok i jak teraz żyć? Przecież ten kredyt będzie trzeba spłacać? Przecież poza ratami kredytu hipotecznego są jeszcze bieżące wydatki….. Naprawdę trudne emocje i straszne myśli kłębią się w głowie młodej osoby biorącej kredyt hipoteczny.

Teraz po latach chce mi się z tego śmiać, ale wówczas, a działo się to 6 lat temu, naprawdę mocno przeżywaliśmy całą tę sytuację. Z perspektywy czasu te obawy i ta sytuacja wydaje się tak prosta, tak błaha. Domyślam się, że dlatego, że z nowego wydarzenia w życiu stała się czymś, co znaliśmy. Stała się po prostu dniem powszednim. Po prostu przywykliśmy do tego naszego „dożywocia” z kredytem na mieszkanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, sposobynazycie.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.