Własna firma – dwa tygodnie po ślubie

Mimo iż pracowałam na etacie, lubię się rozwijać, szukać dodatkowych zleceń współpracy i po prostu coś robić.

Dwa lata przed ślubem rozpoczęłam współpracę z pewną polską firmą kosmetyczną na zasadach mlm. Mimo iż początkowo trudno było mi się przekonać do tej formy działania, podjęłam wyzwanie, bo była to praca, którą mogę wykonywać po mojej etatowej pracy – czyli wieczorami i w weekendy. A że pracując na etacie, otrzymywałam wynagrodzenie w postaci najniższej krajowej, chciałam sobie dorobić, aby mieć własne pieniądze na sprawy związane ze ślubem i organizacją wesela.

Ustaliłam sobie miejsce do pracy i plan działania. Wzięłam udział w wielu szkoleniach u osób, które już odniosły sukces w pracy w mlm. I działałam. Każdego dnia wytrwale realizowałam swoje cele.

Oczywiście zawsze należy budować odpowiedni wizerunek swojej firmy. Dlatego pierwsze co zrobiłam po zostaniu konsultantką kosmetyczną i zamówieniu pierwszych kosmetyków to własna strona internetowa, na której przedstawiałam zalety firmy oraz możliwości współpracy, a także często recenzowałam kosmetyki, aby pokazać ich właściwości.

Następnie doszedł profil na portalu Facebook, który w tamtym czasie dopiero zyskiwał na popularności, a jeszcze później sklep internetowy z kosmetykami. Poza codziennym kontaktem z osobami, które potencjalnie mogłyby być zainteresowane oferowanymi przeze mnie kosmetykami, bądź chęcią zostania konsultantki reklamowałam się w artykułach na różnych portalach i w lokalnych mediach, brałam udział w wydarzeniach dla kobiet, a także ciężko pracowałam na sukces mojej strony – dodając ją do różnych katalogów firm.

Moja codzienna praca szybko przyniosła pierwsze sukcesy. Bo już po 3 miesiącach zaczęłam zarabiać z obrotów mojej grupy. Może nie była to jakaś duża kasa, ale 500-800 zł każdego miesiąca naprawdę mnie motywowało. Tym bardziej że dojazdy do pracy i koszty paliwa nie pozwalały mi odłożyć za wiele wynagrodzenia za pracę etatową. Comiesięczny przypływ gotówki motywował, sprawiał, że naprawdę chciało się pracować więcej, tworzyć nowe akcje i pomysły. I tak też robiłam, a miesięczne zarobki rosły i to bardzo. Był jeden minus, mogłam je wypłacić albo w towarze, albo wystawiając fakturę (ale wiadomo, żeby wystawić fakturę, trzeba mieć swoją firmę). Dlatego zbierałam sobie te pieniądze, które czekały na moment założenia firmy. Stwierdziłam, że zrobię to dopiero po ślubie, żeby zbyt wiele razy nie zmieniać danych firmowych. Bo oczywiście zmierzałam przyjąć nazwisko męża.

I nadszedł ten dzień. Dwa tygodnie po ślubie i weselu podekscytowana udałam się do Urzędu Miasta, by założyć firmę. Następnie otwarłam konto, które dotyczyło jedynie firmowych wydatków i przychodów. Chciałam to rozdzielić od naszego osobistego konta, tak aby mieć kontrolę nad tym, ile zarabiam i ile wydaję.

Uzbierałam kilkanaście tysięcy złotych i wówczas na spokojnie otworzyłam swoją własną firmę i wystawiałam faktury, by wypłacić zarobione przeze mnie pieniądze.

2 odpowiedzi do “Własna firma – dwa tygodnie po ślubie”

    1. Dziękuję, choć miałam podobnie jak Ty. Kredyt hipoteczny, praca na etacie i do tego jeszcze własny biznes. Nas też wizja kredytu, potencjalnych problemów z jego spłatą bardzo paraliżowała, ale też motywowała do poszukiwania prac dodatkowych 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wszystkie komentarze są własnością ich autorów. Autor ponosi pełną odpowiedzialność za treść wpisu. Jeżeli wynikną z tego konsekwencje prawne, sposobynazycie.pl może przekazać wszelkie informacje stronom zainteresowanym na temat danego użytkownika oraz pomóc w jego zlokalizowaniu.